poniedziałek, 28 listopada 2016

Zwyczajne sobotnie południe, kiedy w końcu przestajesz się spieszyć

photo: kaboompics.com


Mamo, mogę bajkę? - pyta K.
Sięgam po pilota, mając nadzieję, że wydrę dla siebie dodatkowe pół godziny, ale po krótkim wahaniu odkładam go z powrotem. 
Wiesz - mówię - gdy ja byłam mała, w telewizji nie było tylu bajek.
A po ziemi chodziły wtedy dinozaury. -  Dokończył Pan Mąż.

sobota, 26 listopada 2016

Czas wyleczy i tę ranę, ale blizna pozostaje na zawsze

photo by publicdomainpictures

Kilka dni temu natknęłam się na niesamowity artykuł na stronie Ohme, autorstwa pani Ewy Raczyńskiej - "Nie mieć już mamy... Tęsknota, której nie da się ukoić." Po przeczytaniu było wielkie wow, bo w końcu ktoś idealnie odwzorował uczucia, które towarzyszą mi od wielu lat, a jednocześnie jakoś trudno przeobrazić je w słowa.

My, osieroceni w ten sposób, rzadko kiedy umiemy o tym rozmawiać. Właściwie to rzadko kiedy rozmawiamy o sobie i o tym, jak wyglądało nasze życie przed i po. Bardzo często jesteśmy też naznaczeni przez społeczeństwo jako "te dzieciaki bez matki" - inne, podejrzane, dziwne, niekompletne. Nie zliczę, ile razy postawiono mi na czole stempel - ta, która... ta, od... ta, co.

piątek, 18 listopada 2016

Chwile, które pokazują, że i tak było warto, choć strasznie się nie chciało.

Nie chciało mi się.


Pierwszy raz w swojej historii marzyłam, aby posiedzieć w domu. Ja - łazik, poszukiwacz przygód, prawie Indiana Jones w kiecce i traperach, wolałam wykupić cały zapas cytryn i kakao, może nawet butelkę Warny na czarną godzinę i wgłębić się w swoją czerwoną, mięciutką kanapę. Przepaść w niej jak w otchłani. Jestem czuła na pory roku. Im bliżej zimy, tym smutniej, bardziej depresyjnie i w ogóle do luftu. Taki nastrój nieprzysiadalny, byle skulić się w kłębek i tak sobie egzystować z tą kanapą w symbiozie, popijając na zmianę herbatę z kakao, choć ta herbata nie w moim stylu, bo zwykle to kawa plasuje się na najwyższej pozycji życiodajnych trunków.

czwartek, 10 listopada 2016

Jak chusteczki higieniczne

Pixabay


Mówią o nas - nadwrażliwi emocjonalnie, nietykalscy, nieprzystosowani. Trzeba być twardym, a nie miękkim, a życie to nie bajka - nie głaszcze cię po jajkach - my to wszystko znamy, ale to na nic, bo po prostu już tak mamy, że niewiele potrzeba, aby w środku rozerwało nas na strzępki.

Czasem wystarczy jedno głupie słowo, aby aktywować proces rozpadania i szlag trafia ten cały wewnętrzny porządek. Drzwi szaf otwierają się z impetem, a na podłogach ponownie kotłuje się wszystko, co ostatnio udało się uprać, wyprasować i poskładać w kosteczkę. Umiemy to na pamięć, więc powinniśmy się przyzwyczaić. Powinniśmy. 

My, nadwrażliwi emocjonalnie, powtarzamy sobie jak mantrę, że nie będziemy się przejmować, po czym przejmujemy się wszystkim i jest ten sam znajomy ból, rozgoryczenie, natrętne myśli, które nie sposób odgonić.

niedziela, 25 września 2016

Moja macica - nie twój interes. Walczymy o nasze córki.


photo by Pixabay

To, że kobieta ma przerąbane, wiedziałam od dnia pierwszej miesiączki, kiedy mama wymierzyła mi policzek, po czym przytuliła i przeprosiła, tłumacząc że to taki stary obyczaj, który przechodził z pokolenia na pokolenie. 

Od tamtego dnia minęło wiele, wiele lat, czasy też nadeszły całkiem inne, a ja wiem, że nie uderzę swojej córki w policzek.

wtorek, 6 września 2016

Samsung Irena Women’s Run 2016


W niedzielę miałam okazję wziąć udział w biegu kobiet Samsung Irena Women’s Run 2016. Idea bardzo słuszna, bo część kwoty z pakietów startowych zostanie przekazana Polskiemu Stowarzyszeniu Diabetyków. 

Gdy zobaczyłam swój numer startowy, poczułam się prześladowana, bo choć nie jestem szczególnie przesądna, numer 13 jakoś ciągle mnie dotyczy już od dziecka - ile lat można mieć w dzienniku nr 13? Wiele...