4 lip 2016

Nieporadnik: jak przechytrzyć małe diablątko i wyrwać 1 minutę tylko dla siebie - 10 sposobów





Zawsze brakowało ci czasu w łazience? 
Masz problem z tym, żeby zrobić się na lalę? 
Potrzebujesz chwili skupienia?
Masz problem z wiecznie zimną kawą?
No to masz...
nawet do 30 minut dla siebie! 



W ŁAZIENCE
1. Szuflada do zabawy z rzeczami nie do zabawy
Trochę niedorzeczne, ale jak kiedyś pisałam, zabawki plasują się na ostatnim miejscu rzeczy, którymi zajmują się małe diablątka. Otworzenie szuflady w łazience i ukazanie oczom diablęcia wspaniałości, które tam się kryją, pozwala mi wyrwać ze szponów macierzyństwa minutę dla siebie, ale tylko minutę oczywiście. W szufladzie nie ma zabawek, ale są rzeczy, z których nie da się niczego odgryźć ani nawet nadgryźć, wypić i wydłubać oka. To jest najniższa szuflada w komodzie, której wnętrze zostało skompletowane z myślą o wszechgrzebalstwie diablątka. 

2. Rolka papieru toaletowego
Nie ma lepszej zabawy od wydzierania kwadracików z papieru toaletowego. Takie kwadraciki można rozrzucać w łazience, wrzucić do wanny, a nawet przykleić do mokrej powierzchni. Oczywiście po pewnym czasie wszystko się nudzi, papier też i wtedy kwadraciki trafiają do buzi, ale zwykle po upływie naszej 1 minuty, a więc jest to świetny sposób na zdobycie 60-ciu sekund spokoju.

3. Puste opakowania po kosmetykach na brzegu wanny
To jest to! Puste opakowania można wrzucać kolejno do wanny i obserwować jak wpadają w jej czeluść. Oprócz tego, dodatkowym atutem jest głośne bum przy każdorazowym upadku, a raczej wpadku. Można także udawać, że wylewa się zawartość do wanny lub w inne miejsce łazienki. Na naszej wannie, jako że nigdy nikt nie ma czasu ich wyrzucić, najbliżej brzegu stoją puste, plastikowe opakowania po szamponach i płynach pod prysznic, celowo ustawione w zasięgu ręki małego diablątka. 

4. Na Złą Macochę i Kopciuszka. 
Czysta ściereczka w dłoń i małe diablątko z zapałem wypucuje łazienkową podłogę. Nie miej wyrzutów sumienia z tego powodu. W końcu praca nobilituje, a kolejna minuta idzie na pulę czasu dla matki. Następnie warto dać przymierzyć dziecku swoje japonki, zaznaczając jak powinny leżeć na stopie. Tym oto sposobem metodą na Złą Macochę i Kopciuszka zyskujemy aż 2 minuty! 

5. Akcja "Papuga dwudziesta druga". 
Nawet najbardziej zajęte diablątko śledzi kątem oka każdy twój ruch. Warto to wykorzystać i zachęcić je do naśladowania. Okazuje się, że pędzelkiem do pudru można układać sobie włosy, a szczotką do włosów odpylać ubranie. Prawdziwe diablę z piekła rodem przejmuje chętnie wszystkie gadżety i gdy znudzi się naśladowaniem ciebie, znajdzie im nowe zastosowanie. Wpadają następne 2 minuty. 

W KUCHNI

1. Garnki i miski.
Garnki są całkiem spoko. Nie dość, że fajnie hałasują - bam! bam! bam!, to jeszcze można wkładać jeden w drugi, a nawet umieszczać w nich inne przedmioty. Tak samo miski, które dodatkowo ulegają turlaniu, gdyż nie posiadają uszu. Wielkie miski dają +10 do dobrej zabawy, ponieważ można w nie wejść samemu i usiąść w środku albo postawić do góry dnem i wspiąć się na miskowy piedestał. Żadne diablątko nie pogardzi. Warto zaznaczyć, że im więcej garnków i misek oraz im bardziej różnorodne, tym więcej czasu zostaje dla matki diabełka: od 2 do 5 minut! 

2. Wysokie fotele i krzesła ale tylko dla odważnych. 
Każde diablątko ma w sobie wiele determinacji, aby zdobywać nowe, coraz wyższe szczyty, choć czasem może być to szczyt twojej wściekłości na sytuację (bo przecież nie wypada być wściekłym na własne dziecko - za to stemplują na czole "matka wyrodna"). Zdobycie szczytu fotela, na którym siedzią zwykle dorośli, wprowadza diablątko w wyśmienity nastrój. Zdobycie szczytu krzesła jest jeszcze większym osiągnięciem, ale zdobycie szczytu parapetu po wędrówce szczytami fotelowym, krzesłowym i stołowym to już szczyt wszystkiego! W każdym razie masz dla siebie kilka minut, albo i nie masz, jeśli jesteś matką taką jak ja, czyli matką helikopter, czyli nadpobudliwą i ciągle krążącą nad diablęciem. Opcjonalnie 3 minuty. 

3. Nadrabianie prasówki.
Tutaj pole do popisu jest szerokie. Rasowe diablątko uwielbia gazety, z których można coś oderwać i schować na później. Gazety mają ciekawą konsystencję, z której można robić kulki, zaginać i rozdzierać. Dodatkowym plusem są efekty dźwiękowe, które trudne uzyskać z innych źródeł pozyskiwania codziennych atrakcji. Kolejne zastosowanie strzępków gazet jest przyklejanie się ich do bosej stopy. Gdy diablę próbuje się uwolnić masz 3 minuty dla siebie!

4. Przesuwanie magnesów.
Lodówka daje wiele możliwości, jeśli na jej drzwiach są magnesy, które małe diablątko może przesuwać i robić pierwsze eksperymenty fizyczne: czy magnes przyczepia się też do stołu? A może do podłogi się uda? A może do czoła? No co z tym magnesem, że nie chce się przyczepić do szafki kuchennej?! W tym przypadku na twoją pulę przechodzą jedynie 2 minuty, bo brak przyczepności magnesów do innych powierzchni niż lodówka wprowadza diablątko w stan ciężkiej irytacji. Szczególne niebezpieczeństwo: uważaj na efekt odwrotny do zamierzonego. 

5. Zlecanie drobnych zadań. 
Czyli przynieś, podaj, pozamiataj. W każdym, nawet największym diablątku jest szczypta dobroci, przejawiającej się w chęci pomagania we wszystkim, co dzieje się wokół niego. Nagle okazuje się, że przenoszenie kubka po kawie ze stołu na szafkę, sortowanie i składanie ściereczek kuchennych i pojedyncze wrzucanie papierków do kubła na śmieci staje się jego drugim po brojeniu powołaniem. Metoda drobnych zadań daje nie tylko 60 sekund matkowolności, ale także +10 do nowych umiejętności diablątka.

*Przed wcieleniem nieporadnika w życie skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą. 
** Autorka tego tekstu nie ponosi odpowiedzialności za skutki użytkowania i oddala się z papierową torbą na głowie, nie przyznając się do swojej spuścizny.  



zdjęcie z tapetus


About

authorAnia Helenka. Nałogowa czytelniczka poradników. Mama, żona, pielęgniarka. Blog z podmiejskiej prowincji. Lifestyle z nutką macierzyństwa, z kubkiem kawy o północy. To moja opowieść o codzienności.
Czytaj dalej →



Newsletter

Łączna liczba wyświetleń