zabawki z kartonu, domek dla lalek z kartonu, zabawki DIY, tanie zabawki

Domek dla lalek marzył mi się od dawna. Tak - mi, bo mam w sobie trochę dziecka, którym kiedyś byłam. Oczywiście nie bawię się już lalkami, ale tworzenie miniaturowego świata jest dla mnie zabawą samą w sobie. Wszystkie moje DIY sprawiają mi wiele radości (no i nie tylko mi). 
zła matka, matka samo zło, hejtowanie matek, porady dla matek, złote rady


Matki Samo Zło są wśród nas. Przechadzają się tłocznymi ulicami, wsiadają do żółtoczerwonych autobusów, stoją za tobą w kolejce po jabłka. Mijasz je w parku, zanim usadowią się na przeciwległej ławce. Regularnie widujesz je z balkonu. Ich dzieci bawią się z twoimi w piaskownicy, wymieniając grabki na wiaderka i łopatki na sitka. Dotykają tych samych drabinek, ustawiają się w kolejce do zjeżdżalni za twoim synem lub córką. Rodziny Matek Zło mieszkają w bloku obok, w domku na sąsiedniej ulicy, zaraz za rogiem mięsnego czy innego obuwniczego, tuż obok ciebie.

wypoczynek nad wodą, bezpieczeństwo dziecka, czarna flaga nad morzem
Jesteśmy listkami w falującym morzu. Ja i moja malutka kuzynka. Mam może 8 lat, a może 10, coś koło tego. Stoję, woda łaskocze plecy, morze jest jakieś leniwe, jakby uśpione. Ona jest dwa razy młodsza. Pływa w kole. Im bardziej stopy odrywają się od dna, tym głośniej się śmieje. Chcę sprawić jej radość, więc idziemy dalej. Może dotknąć dna jedynie czubkami palców. Ciągnę koło jeszcze kawałeczek. Woda sięga mi do obojczyków. Jesteśmy tu gośćmi - przychodzimy i mącimy spokój, rysujemy się na lekko różowym tle horyzontu. Wszystkie dzieciaki wokół zajęte są zabawą. Ona z radości macha nogami, łapię ją, chcę stanąć i już nie mogę. Nie mam gruntu. Biorę głęboki wdech i trzymając się koła, wykonuję ruch w stronę brzegu. Jest dno. Udało się. Wracamy tam, gdzie woda była do kolan. Czuję, że trzęsą mi się nogi. Wystraszyłam się. Ona o tym nie wie, nie zorientowała się. Wracamy na ręczniki. Nikt nie zauważył, a ja też nikomu nie mówię, bo się boję. Jestem tylko dzieckiem, nie chcę za karę reszty dnia spędzić w strefie piasku. Nikomu nie powiedziałam, ale już wiem, że nigdy nie wejdę do morza tak głęboko, ani za 5 lat, ani za 10, ani za 15. Już wiem, że morze jest fajne do momentu, w którym ciągle mogę w nim stać, a dalej jest jak nieskończona pustynia. Trudno ogarnąć ją wzrokiem, a co dopiero myślami.

od kiedy czytać dziecku, książki dla dzieci, czytanie bajek na dobranoc



Jeśli kiedykolwiek czytałeś książkę pod kołdrą, oświetlając jej kartki latarką lub pod podręcznikiem geografii dyskretnie przewracałeś strony powieści, jesteś szczęściarzem, bo świat bez czytania jest jak kawa bez mleka. Niby da się wypić, ale bez większych uniesień, a w każdym razie w moim przypadku. Lubię otaczać się książkami i często je kupuję, choć bez bicia przyznaję, że od dłuższego czasu czytuję e-booki. Na smartfonie, bo zepsuł mi się tablet, ale plan czytnika wiecznie żywy. Dom bez książek jest pusty. Dawno temu ustaliłam, że jak stanę się (w dalekiej przyszłości) starą babcią, usiądę w bujanym fotelu i przeczytam to wszystko po raz drugi. Jeszcze mi się nie zdarzyło przeczytać jedną książkę dwa razy, no prawie, bo zrobiłam wyjątek na Chłopów Reymonta (wiem, dziwne). Wszystkie raz przeczytane ustawiam na półce, aby były zwarte i gotowe na czas siwych włosów i miejsca przy kominku.

dziecko pomaga w kuchni, jak pochwalić dziecko, wychowywanie przedszkolaka

Punktem wyjściowym tego postu stała się rozsypana kawa rozpuszczalna. Brązowe drobinki na blacie kuchennym, okalające moją szklankę. W tle szumiał czajnik i kosiarka sąsiada, o chodnik stukały czyjeś szpilki. Byłam zmęczona i podminowana. Gorszy dzień w pracy, tak się zdarza. Autobus nie przyjechał, a kolejny nawet nie zatrzymał się na moim przystanku, tylko pognał dalej. Wystawił mnie do wiatru, nie przebierając w słowach.
- Co zrobiłaś, ubrudziłaś blat kawą! - miałam właśnie powiedzieć z irytacją.
jak zacząć biegać, bieganie zmienia człowieka, jak polubić aktywność fizyczną, mama biega

Gdyby ktoś z przyszłości powiedział, że kiedyś będę biegać, zapytałabym, że co? Że ja? Odkąd pamiętam, bieganie było moim małym koszmarkiem. Przecież ja nienawidzę biegać. Zawsze byłam w tym ostatnia. I to uczucie na WF, gdy po kilkudziesięciu metrach rozdziera płuca, a osoby biegnące przede mną, zmieniają się w małe punkciki i znikają z pola widzenia. Zrezygnowanie. Nogi i ręce odmawiają posłuszeństwa. Do dziś to pamiętam. Bieganie było uosobieniem moich porażek w każdej materii, bo uwypuklało jeszcze bardziej, że we wszystkim jestem na końcu, poddaję się, nie umiem, nie potrafię. Brzmi znajomo?

Run, Anno, run!

by on 05 sierpnia
Gdyby ktoś z przyszłości powiedział, że kiedyś będę biegać, zapytałabym, że co? Że ja? Odkąd pamiętam, bieganie było moim małym kosz...
pisanie bloga, założenie bloga


I jestem, aż trudno uwierzyć...
Poprzedni blog istniał prawie trzy lata. Lubiłam, skradzione codziennej dawce snu, późne wieczory, gdy mogłam wylać na e-papier wszystkie swoje myśli. Blog niesamowicie mnie motywował i budził do życia z rutyny. Tak, w macierzyństwie też może mieć miejsce to zjawisko. I nie chodzi tu o nudę, bo codziennie wydarza się milion rzeczy wartych zachwytu. Jednak, gdy ktoś jest takim zamkniętym w skorupce ślimaczkiem jak ja, może czuć się nieco samotnie, nawet w tym zachwycie.

Nowa ja - nowy blog

by on 01 sierpnia
I jestem, aż trudno uwierzyć... Poprzedni blog istniał prawie trzy lata. Lubiłam, skradzione codziennej dawce snu, późne wieczory, gdy...

Polecany post

Nieszczęśliwe od pokoleń - zaskakująca teoria, która może odmienić Twoje życie

Chronicznie nieszczęśliwi. Tak czasem jest. Niby wszystko mają, a najważniejszego ciągle brakuje. Dziesiątki pytań, czego do chol...