9 pomysłów, jak usprawiedliwić wylegiwanie się na kanapie w dzień biegowy

bieganie zimą, przerwa w bieganiu, gdy nie chce się biegać, mama biega

Ostatnio bardzo się opuściłam. Do poziomu swojej kanapy. Nie to, że mam lenia wszech czasów, wszechświata i wszechobecnego. Po prostu wciąż za dużo przeszkód pojawia się na mojej drodze z kanapy do adidasów, a potem od adidasów do furtki. No nie składa się kompletnie nic z wyjątkiem prania z zeszłego tygodnia, kwitnącego na tym słynnym krześle, które każdy z nas posiada w swoim mieszkaniu. Krześle, które otrzymało zaszczyt bycia fundamentem dla krzywej wieży w Pizie, wzniesionej ze stosu ubrań, derek i szlafroków. Kwiat-esencja tej zagonionej codzienności - tzw. "dobra, to już na jutro".

Wypadałoby w końcu pobiegać piękną, zimową porą, w międzyczasie wsłuchując się w klimatyczne trzeszczenie śniegu. Cóż piękniejszego jest od wirujących, srebrzystych śnieżynek. Koronkowe korony drzew i sopelkowe girlandy wprawiałyby mnie w zachwyt z każdym przebytym kilometrem, a Endomondo swoim ciepłym głosem informowałoby mnie, że do kubka herbaty coraz bliżej. Bieganie zimą jest takie cudowne.

Wypadałoby, a jednak nic z tego, bo...

Po pierwsze to niefartownie w dni biegowe pojawia się smog. Ten najgorszy, bo przywarszawski. Zanim wyjdę pobiegać, kilka razy sprawdzam aplikację zanieczyszczenia, załamując się, że znów uwalę się na swoim przybytku lenistwa niczym hipopotam, bo poziom Pa Pu Pi jest czterysta procent i pięć dziesiątych, a przy bieganiu to wszystko się wdycha kilka razy szybciej z przyczyn sapaniowych, a jeśli się miało dłuższą przerwę, tym większe sapanie, wdychanie i samootruwanie. Jak tylko widzę rosnące słupki w aplikacji, zaczynam odczuwać ból głowy i opadam z sił.

Po drugie to trudna nawierzchnia. O ile po śniegu nie jest najgorzej (kto przejmowałby się mokrymi w środku butami), to na lodzie można wywinąć orła i złamać nogę lub jak bywa częściej - nadgarstek. Z dwojga złego to lepiej na tej kanapie poleżeć. W końcu robię to dla swojego zdrowia i życia.

Po trzecie - a gdybym tak spotkała dzika, tfu tfu. Na lodzie bez łyżew, jedynie w starych poczciwych Asicsach daleko przed dzikiem nie ucieknę. Zostaje tylko mała iskierka nadziei, że dzik ślizgałby się bardziej ode mnie, biorąc rozbieg w celu stratowania mojej wątpliwie drobnej osoby. A gdyby jednak mnie stratował, patrząc na aktualne opady śniegu, moje ciało znalazłoby się dopiero po roztopach.

Po czwarte to Kasia nie może, a ja biegam razem z Kasią. To skoro Kasia nie może, to ja nie będę taka, żeby biegać sama i poczekam, aż będzie mogła.

Po piąte - zawsze można się poczuć, jakby łapała choroba. Codziennie widzieć nad sobą jej rozpostarte szpony, czyhające na małe przewianie, łyk zimnej powietrza, spocenie się na mrozie. To lepiej odczekać kilka dni, aż widmo przeziębienia zniknie. 

Po szóste to obowiązki domowe. To nic, że za chujową panią domu zbiera się codzienne medale. Czasem w życiu nadchodzi taki okres, kiedy trzeba nadrobić wszystkie zaległości z przedwczoraj, zeszłego tygodnia, sprzed dziesięciu lat... jak nie teraz to nigdy! Pora zmienić swoje życie oraz tu i teraz wprowadzić w nim ład i porządek. W takiej sytuacji można sobie odpuścić bieganie i przełożyć je na kolejny raz.

Po siódme to bateria w telefonie jest właśnie na wyczerpaniu. Nie będzie działać endomondo, ale kto by się tym przejmował, bo w końcu biegam dla siebie i nie jestem wcale uzależniona od sprawdzania, w jakim tempie który kilometr pokonałam. Nie byłoby też muzyki, ale kto by się tym przejmował - nie ma nic piękniejszego od odgłosów szykującego się do snu miasta. Niby ok, ale jak zadzwonię po pomoc, jeśli stratuje mnie dzik z punktu trzeciego? Odpada. To nieodpowiedzialne biegać tak bez telefonu.

Po ósme to zdążę schudnąć na lato w wiosnę! Będzie jeszcze dużo czasu! Co to parę tygodni kanapowego życia wobec całej wieczności sportu?

Po dziewiąte to po rozważeniu wszystkich za i przeciw jest już i tak za późno, za zimno i za niebezpiecznie na dzisiejsze bieganie.
Wygląda na to, że dziś niestety nie pobiegam, ale w kolejny dzień... może okoliczności będą sprzyjać bardziej. Na razie jestem nie do biegania, nie mylić z niedobieganą.









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Polecany post

Klocki inaczej niż zwykle - 4 pomysły na zabawę

Mamy w domu pewien cenny karton po butach, odkopany kiedyś na strychu. Nie jest to taki zwykły karton, bo w środku znajduje się... uwag...