#Po macierzyńskim. Macierzyństwo i praca - zdalna czy poza domem?

powrót do pracy po macierzyńskim, urlop macierzyński a praca, praca w domu przy małym dziecku, praca zdalna na macierzyńskim

Dłuższy czas temu musiałam odpowiedzieć sobie na najpopularniejsze pytanie matki rocznego dziecka: co dalej z życiem po macierzyńskim? Od jakiegoś czasu pracowałam zdalnie w domu jako copywriter medyczny, a więc wydawać by się mogło, że praca w domu przy małym dziecku to rozwiązanie idealne, ale czy aby na pewno?
Postanowiłam na jakiś czas wrócić na pół etatu do pracy sprzed ciąży, a w domu dalej kontynuować pracę zdalną. Na pozór nie było to trudne do zorganizowania, bo mój system pracy w tamtym czasie to 12-godzinne dyżury, które w zależności od grafiku przypadały w dzień lub w nocy. W przypadku połówki etatu takich dyżurów wychodziło 6-7 w miesiącu, a więc niewiele, z czego połowa była w nocy. Jakie są moje przemyślenia odnośnie łączenia macierzyństwa z pracą w domu i z pracą poza domem? Jaka praca jest najlepsza dla mamy małego dziecka?


Praca poza domem
Ta wymaga zaangażowania osób trzecich w opiekę nad dzieckiem. U nas był to żłobek do południa i później babcia. Wychodząc do pracy nie bałam się panicznie o dziecko, bo wiedziałam, że bawi się w tym czasie w najlepsze, jest najedzone i otoczone życzliwymi i kochającymi osobami. Gdy wypadał dyżur, mogłam bez obaw skupić się w pracy na swoich obowiązkach. Niestety oprócz pracy były też dojazdy, które zabierały bardzo dużo czasu. Po nocy w pracy przy małym dziecku trudno być tak w 100 procentach dla niego, bo nawet trzymanie oczu szeroko otwartych jest wyzwaniem. Z drugiej zaś strony uważam, że wychodzenie do ludzi wychodzi wyłącznie na dobre. Lepsza mobilizacja, aby zrobić sobie na głowie coś lepszego niż gałgan, paznokcie pomalować. W pociągu można pokontemplować. Wydrzeć dla siebie tę chwilę przed autobusem na spokojne zrobienie zakupów.  Wracać do domu wieczorem, gwiazdy w końcu zobaczyć i wieczorny wiatr na twarzy poczuć. Wdychać z całych sił ten cichy, letni wieczór i wsiąść do autobusu jak na haju wolności wózkowej. To się w sumie przydaje dla tego wątłego u niektórych zdrowia psychicznego.
Za to w dni bez pracy można spędzić czas od rana do wieczora z tym małym szkrabkiem, który pewnie już śpi, gdy wracamy z dziennej zmiany. Ewentualnie jeszcze ogarnąć pranie i prasowanie, a nie odstawiać codzienną fuszerkę, wciskając strzępki ubrań w szpary szaf, gdy zapowiedzą się goście.

Praca zdalna w domu
Z pracą w domu było inaczej. Ciągle spotykałam się ze zdziwieniem, że pracuję, bo przecież tylko siedzę przy laptopie. Taka praca jest bardzo często postrzegana przez otoczenie jako ta mniej ważna i niektórzy zapominają, że mama jest osobą pracującą, bo nadal siedzi w domu. W oczach otoczenia jest to coś, co robi się samo, bo nie muszę się ubierać w nic, co jest chociaż level wyżej od szarego dresu, wyjść z domu i przekręcić klucza w zamku. Ludziom wydaje się, że taka osoba posiedzi, postuka w klawiaturę, wypije kawę i gotowe. Tymczasem pracowanie w zaciszu swojego biurka także wymaga dobrej organizacji, bo obok biega ktoś mały, domagając się uwagi mamy, która ma wzrok wlepiony w monitor. Najczęściej nie ma mowy o żłobku, babci czy opiekunce w tym czasie, bo nie oszukujmy się, na pewno co druga osoba pracująca w ten sposób chce wszystko ambitnie połączyć. Pozostaje więc organizowanie pracy w dzień, między układaniem kloców a tańcowaniem, między zabawą w akuku a czytaniem bajki, między wyścigami autek a mamo-córkowymi rozmowami.
Potem dziecko chciałoby pisać razem i sprawdzać, którędy wchodzi płyta, zaciekawi je, dlaczego jeden klawisz klawiatury jest długi, a inny krótki i co zrobić, żeby komputer zrobił pip. Po południu, gdy teoretycznie powinnam mieć z głowy wszystkie zaplanowane na ten dzień teksty, zostawała jeszcze połowa. Czułam się przytłoczona, szczególnie gdy miałam tzw. deadline.

Stay At Home Mom
Nie brałam wtedy pod uwagę urlopu wychowawczego. Niezależnie od tego, czy miała to być praca w domu czy poza, musiała być praca. Dlaczego? Bo cenię sobie swoją niezależność finansową, choć jak większość osób nie zarabiam wiele. Nie oceniam nikogo, kto wybrał takie rozwiązanie. Po prostu mi ono nie leżało i zdecydowałam się na pracę. Gdybym mogła cofnąć czas, naprawdę nie wiem, czy zrobiłabym tak samo (wydaje mi się, że tak). Jeśli w przyszłości stanę ponownie przed takim wyborem, będę zastanawiać się na nowo.

Podsumowując, nie ma idealnych rozwiązań. Jak głosi znane przysłowie, trawa w ogródku sąsiada jest zawsze bardziej zielona od naszej. I czasem mówi się - że komuś to dobrze, bo pracuje tak czy siak. Każda praca wymaga dobrej organizacji i poświęcenia. Dodatkowo praca zdalna wymaga jeszcze dużo większej mobilizacji, bo tu nie ma nikogo, kto w jakiś sposób by cię nakręcił do działania. Jesteś panią swojego czasu, co brzmi, trzeba przyznać, fantastycznie. W rzeczywistości jednak może być inaczej. Wygląda na to, że w moim przypadku wygrała praca poza domem, przeszłam na cały etat, a ze zdalnej zrezygnowałam. Ogromnym plusem było to, że po przyjściu do domu mogłam zapomnieć o pracy i zająć się tym, co najważniejsze - ktosiem, który pół dnia czekał, aż ułożymy razem klocki. 

A jak było u was?






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Polecany post

Jak chusteczki higieniczne

Pixabay Mówią o nas - nadwrażliwi emocjonalnie, nietykalscy, nieprzystosowani. Trzeba być twardym, a nie miękkim, a życie to nie baj...