Przedszkolak - rozwój mowy i poznawanie świata

rozwój przedszkolaka, kamienie milowe przedszkolaka, jak mówi kilkulatek,

Kiedyś dużo czytałam o kamieniach milowych w rozwoju niemowlaka. Muszę przyznać, że większość z nich pokrywała się z tym, co działo się u nas w domu. Okresy skoków rozwojowych mocno dawały się we znaki, a po nich pojawiało się całe mnóstwo nowych rzeczy, które zostały ekspresowo opanowane przez moją córkę. Wszystko jakby za sprawą magicznej pałeczki. Zainspirowało mnie to do poszukiwania takich kamieni milowych w rozwoju przedszkolaka w wieku od 3 do 5 lat, o których informacji jest niewiele, a te znalezione bliższe są sercu logopedy niż szaremu człowiekowi. Z tego wszystkiego wybrałam najistotniejsze umiejętności, jeśli chodzi o poznawanie świata i rozwój mowy u przedszkolaka. Na szczęście w przypadku mojego dziecka wszystko przebiega bardzo łagodnie. Gorzej było w przypadku skoków rozwojowych w niemowlęctwie. Nowe umiejętności pojawiają się dość raptownie, a odkrywanie ich wprawia mnie w zdumienie (aż się chce powiedzieć to banalne zdanie: jak te dzieci szybko rosną).

Rozwój mowy i postrzegania świata u 3-, 4-, 5-latków

Jestem sobie przedszkolaczek i koń by się uśmiał, gdybym sobie śpiewała ciąg dalszy, że nie grymaszę i nie płaczę. Niedawno były moje 3. urodziny, a co to był za dzień! Wszyscy całowali i chwalili, że potrafię powiedzieć swoje imię i ile mam lat. Podobno zasób słownictwa takich małych szkrabów to kilkaset słów na oko, bo kto by policzył, ile jestem w stanie powiedzieć! Można sobie jedynie wyobrazić, że dorośli znają ok. 30 tysięcy słów, choć są spekulacje, że w przypadku mężczyzn liczba ta zmniejsza się o 30%, co dla mnie jest nawet logiczne, bo mama mówi więcej od taty, szczególnie gdy wstanie lewą nogą. Dlatego wszyscy już się nauczyli, że w niektóre dni lepiej mamę okrążać niż podejmować ryzyko nadepnięcia jej na odcisk.

Każdego dnia mam bardzo dużo do powiedzenia, a nowe słówka brzęczą mi w ustach niczym moniaki w sakiewce. Wypowiadane przeze mnie zdania liczą sobie od 5 do 6 słów i w razie potrzeby układają się w krótkie historyjki. A dlaczego, a czy, a czemu, a kto, a gdzie - to lubię! A dziś musiałam spytać mamy, czy pająk piści (piszczy?), a mama się wzdrygnęła i powiedziała, że na szczęście te włochate monstra nigdy nie przejdą na ten etap ewolucji, na którym będą piszczeć, a jeśli tak się zdarzy, to wyprowadzi się na Marsa osiągając rekord Guinnessa za prędkość szybszą od światła.

Po swoich 3. urodzinach już wiem, o co kaman, jak mama mówi: poczekaj, to gorące albo jeśli nie możesz znaleźć tego długiego klocka to weź ten drugi, bo też pasuje. Podobieństwa i przeciwieństwa - tak na to mówią. Powoli zaczynam to ogarniać. Podobnie jak to, że lepiej mieć dwa cukierasy niż jeden i gdy w każdej rączce mam po jednym to razem mam dwa. Podstawy matematyki zaliczone.

Grupuję przedmioty według kształtów i kolorów. Mama mi wycięła kwadraty, trójkąty i koła w różnych kolorach. Układam je wedle uznania - raz według kolorów, a raz według kształtów, a czasem liczę. Lubię też oglądać obrazki w książeczkach, szczególnie te, na których muszę wyszukać takie same przedmioty.

I tak upływa mi czas do 4. urodzin. Potrafię coraz więcej i lepiej rozumiem prawa świata, który mnie otacza. Staram się mówić długie zdania jak mama, używam bo, ponieważ, dlatego i długo by wymieniać resztę. Znam już bardzo dużo kolorów, choć nie do końca rozumiem, jaki to jest seledynowy, popielaty czy łososiowy, ale tata mówi, że też nie zna tych wszystkich barw, więc nie ma co się przejmować.

Coraz bardziej przymierzam się do nauki czytania, w czym pomaga mi trochę mama. Na razie to zabawa, jak mówi, bo na prawdziwą szkołę przyjdzie czas.  Uczę się samogłosek poprzez zabawę. Mama mówi, że kiedyś o tym napisze więcej, bo na razie to mam mówić ja.

Już mi się nie myli wieczorem, że idę do przedszkola i rano nie chcę iść spać po myciu zębów. Te okrągłe koła na ścianach to zegary, które pokazują ludziom czas. Jeszcze długo nie będę się na nich znać, ale znam pory dnia i potrafię im przypisać charakterystyczne czynności. Kolację je się wieczorem, a śniadanie rano. Rozumiem pojęcie czasu, tj. wczoraj, dziś i jutro. Nie znoszę, gdy chciałabym coś dostać lub zrobić, a mama mówi, że jutro, bo już późno. Jutro to dla mnie jakby za sto lat, gdy bardzo chciałabym tu i teraz.

Tata mnie chwali, że potrafię w końcu dużej wysiedzieć na tyłku, gdy słucham bajki. Kiedyś czytał mi krótkie książeczki, a teraz bez problemu mogę posłuchać długich bajek Disneya, choć czasem jeszcze wracam do swoich ulubionych trzech świnek, w których wilk spalił sobie ogon i uciekł tam, gdzie raki zimują. 

Im bliżej 5. urodzin, tym bardziej interesuję się znakami. Najbardziej lubię znak stop czy zielone światło na przejściu dla pieszych. Wiem, co przy każdym trzeba zrobić, a szczególnie w przypadku upatrzonego przeze mnie znaku M jak McDonald's.
Oprócz swojego imienia i nazwiska podam adres do domu, bo nigdy nie wiadomo, czy kiedyś się nie zgubię. Czasem myli mi się i zamiast swojego nazwiska wstawiam w to miejsce nazwę ulicy, ale mama pociesza, że kiedyś zapamiętam. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Polecany post

Klocki inaczej niż zwykle - 4 pomysły na zabawę

Mamy w domu pewien cenny karton po butach, odkopany kiedyś na strychu. Nie jest to taki zwykły karton, bo w środku znajduje się... uwag...