uzależnienie od narkotyków, historia wyjścia z nałogu, narkotyki, dopalacze


Historia Zuzanny nie powinna wydarzyć się nigdy, a jednak stało się inaczej. Jedna zła decyzja pociągnęła za sobą szereg nieuniknionych konsekwencji. O narkomanii mówi się dużo, a jednak każdego dnia ktoś robi to pierwszy, drugi lub setny raz. Być może tuż obok Ciebie kawałek po kawałeczku niszczy swoje życie, wymieniając je na zawartość foliowego woreczka. Zuza, która zgodziła się o tym napisać na łamach mojej strony, jest autorką bloga Panna Kwiatkowska (www, fanpage), na którym opisuje swoje życie po wyjściu z nałogu. Znajdziecie tam garść jej doświadczeń związanych z uzależnieniem, mieszkaniem i studiowaniem na obczyźnie, a także z zaburzeniami odżywiania.


- Będę taka jak ty, mamusiu, jak już będę duża - Słyszysz to zdanie w różnych konfiguracjach. Wypowiedziane na wiele sposobów. Pokazane codziennymi gestami bez słów. Namalowane na kartce papieru granatową kredką. Minką na buzi. Ona zawsze chce być taka jak Ty. Rozpiera Cię duma, gdy słyszysz te słowa. Czujesz się wyjątkowo, bo słyszysz to od człowieka, który zna Cię od podszewki. Zna Wkurzoną Ciebie, tę szczęśliwą, smutną, tracącą cierpliwość, śpiewającą czarne jagódki przy układaniu puzzli, Kasię Nosowską pod prysznicem. Zna Ciebie z całym szeregiem wad i zalet. Wszystkie Twoje nawyki. Dla niej jesteś najpiękniejsza. Co powiesz dziecku, które chce być takie jak Ty?


Siedzę od kilku nocy i zastanawiam się, jakich użyć słów, aby oddać determinację Marzeny, jej bezwarunkową miłość do syna, cały ten ból i nierówną walkę, w której nigdy nie będzie wygranych. Jeśli myślisz, że życie cały czas kopie cię w tyłek, po przeczytaniu tego tekstu utwierdzisz się w przekonaniu, że tylko ci się wydawało. I nie mów, proszę, że to straszne, że nie jesteś w stanie sobie wyobrazić. Bo możesz zrobić jeszcze jeden krok. Możesz realnie pomóc.


Strajk kobiet, Dzień kobiet, Ogólnopolski Strajk Kobiet, czarny poniedziałek
Fot. Archiwum prywatne. Czarny protest 3 października 2016, Plac Zamkowy w Warszawie
Dziś nie będę pisać o tym, że pójdę na Plac Konstytucji w Warszawie o godzinie 17.00, bo nie pójdę. Nie będę maszerować wśród tłumu machającego transparentami, jak to zrobiłam 3 października 2016 roku. Nie zrobię tego, bo jestem przeziębiona i czuję się bardzo źle. Ale jak tu leżę, to przyrzekam, że leżę w czarnym dresie i łączę się myślami ze wszystkimi kobietami, moknącymi i walczącymi tam, nie tylko o nas, ale też o nasze córki, którym odbiera się małymi kroczkami coraz więcej praw. I z matkami synów się łączę, które będą tam stać w interesie swoich synowych. Ze wszystkimi kobietami, którym nie jest obojętny fakt, iż cofamy się sto lat wstecz. Z kobietami, które mogłyby być moimi matkami czy babciami. Tymi, które pamiętają czasy wieszaków, szydełek i PRLowskiej opieki nad rodzącymi. Łączę się ze wszystkimi kobietami, które w dniu naszego święta pokażą (w wielkim skrócie) FUCK YOU na pomysły ograniczenia naszych praw, mnożące się niczym winniczki po ulewnym deszczu. Mam nadzieję, że je rozdepczecie. Te pomysły, a nie ślimaki. 
Krzyczenie na dziecko, rodzice krzyczą na dziecko, wychowywanie dziecka, niegrzeczne dziecko co robić

Pewnego dnia zaczęłam analizować, jak często krzyczę na dziecko. Może to przez stres albo już z przyzwyczajenia, gdy coś zbroi, zamiast spokojnie usiąść i wytłumaczyć, z irytacją podnoszę głos i mówię "i znowu...". Zdarza się tak, gdy je wołam i nie ma odzewu. W końcu zniecierpliwiona krzyczę - "dlaczego nie przychodzisz, gdy cię wołam?" Czuję się wtedy jak nadmuchany balonik, który po lekkim dotknięciu pęka i wtedy złość się wylewa. Takich sytuacji, w których mój spokojny głos ewoluuje w krzyk, nie sposób zliczyć. Wcześniej nigdy nie zastanawiałam się nad tym, ani nie widziałam w sobie niczego niepokojącego. Co najwyżej powtarzałam w myślach - dlaczego nigdy nic nie idzie po mojej myśli, chociaż raz mogłoby być inaczej, lepiej czyli tak jak chcę ja, co jeszcze dokładało do piecyka mojej frustracji.

Mamo, nie krzycz

by on 05 marca
Pewnego dnia zaczęłam analizować, jak często krzyczę na dziecko. Może to przez stres albo już z przyzwyczajenia, gdy coś zbroi, zamiast ...
teatrzyk z kartonu DIY, teatrzyk dla dzieci DIY, handmade dla dzieci, zabawa w teatr

Ostatnio zatęskniłam za jakąś kreatywną zabawą. Nie oszukujmy się, ale w natłoku codziennych zajęć rzadko kiedy jest czas, aby kleić i wycinać coś większego. Zainspirowałam się podpatrzoną z ukrycia zabawą Kai, która prowadziła w kąciku rozmowy między swoimi lalkami. Wymyśliłam, że zrobimy teatrzyk z kartonu. Bohaterami naszej domowej  sztuki będą trzy świnki i wilk. Natomiast scenografia to trzy domki: słomiany, drewniany i murowany. Wszystkie papierowe postacie wystąpią dumnie na scenie z kartonu po świątecznych słodyczach.

Polecany post

Średnio 10 na 100 świeżo upieczonych matek ma z tym problem - więcej niż tylko baby blues. Dziecko, matka i depresja.

Depresja poporodowa to najgorsza rzecz, jaka kiedykolwiek mnie spotkała. - Napisała Agnieszka. Przez pierwsze dni w szpitalu odczuwała pr...