Dziecko w autobusie: mamo, nóżki mnie bolą

W mediach internetowych bardzo często pojawiają się zdjęcia i opisy sytuacji w komunikacji miejskiej, których bohaterami są mamy z dziećmi. Stojącymi dziećmi. Mamy takie jak Ty. Dzieci, którym nikt nie ustąpił miejsca. Takie jak Twoje. I krew Cię zalewa, mamo. Autobus pełen jest niebezpieczeństw - jedzie, trzęsie i ostro hamuje. Dziś Ty czekasz na przystanku. Przed sobą masz dziesięć minut jazdy. Wdzieracie się do parującego wnętrza potwornej machiny, zdążysz odetchnąć, a może i nie, bo słyszysz: Mamo! Chcę usiąść! Zmęczyłam się, nóżki mnie bolą! A tu zonk. Wolnych miejsc brak. No ładnie.


Niedługo wysiadamy, będziemy jechać tylko 10 minut. - mówisz. Stajecie w miarę bezpiecznym miejscu. Ty asekuracyjnie za dzieckiem. Patrzysz w prawo i w lewo. Nic nie wskazuje na to, że bezpiecznie je posadzisz. Demonstrujesz więc, jak najlepiej trzymać się poręczy, aby nie wywinąć orła. Minę ma jednak nietęgą. Wygodnicki egzemplarz Ci się trafił, ale nie martw się, każdy taki ma. Nie masz złudzeń, co będzie za moment. Mamo, bolą mnie nóżki - mówi. I co tu dziecku powiedzieć. Nie ma wolnego miejsca, zobacz, wszystkie zajęte. Masz zdrowe, młode nóżki, nic ci nie będzie, jak postoisz kilka minut. Nie zawsze można usiąść w autobusie. Trzymaj się mocno. Chodź, popatrzymy przez okienko. Tam koparka, tam pan trawę kosi, tu piesek biegnie... - recytujesz monolog biegle. Otwiera buzię, usteczka układają się w wielkie "Maaa", a Ty kontynuujesz - kurka ptaszek i motylek. Wysiadamy już za chwilę. Mamo, nóżki... No to dalej. Autko, chmurka jak baranek - już się zbliża nasz przystanek. Ale, ale mamo... - nie daje za wygraną. Zobacz, jakie fajne drzewko, rower... Chrypa odbierze Ci mowę.  Po 10 minutach w końcu koniec. Zmęczone nóżki nagle przeszły wielką metamorfozę w niezmordowane nóżki i jak na skrzydłach biegną do furtki.

Misja zakończona powodzeniem. Czterolatek przeżył jazdę w pozycji stojącej. Jeszcze rok temu byłoby trudno. Na szczęście autobusowe podróże zdarzały się sporadycznie. W naszym mieście mamy wszystko w obrębie 2 kilometrów, więc najczęściej chodzimy piechotą. Mamom, które regularnie wyruszają z dziećmi autobusem w dłuższe trasy, naprawdę współczuję. Szkoda, że ludzie zapominają, że jest coś takiego jak miejsce dla matki z dzieckiem i siadają tam, nawet gdy autobus jest pusty. Natomiast, jeśli mamy do przejechania parę przystanków, a nie ma miejsca siedzącego, jego brak może być świetną okazją do przeprowadzenia życiowej lekcji.

Nie zawsze możemy mieć to, co aktualnie chcemy. Moje pokolenie było uczone, aby kobietom w ciąży, starszym osobom i mamom z malutkimi dziećmi ustępować miejsca w środkach transportu publicznego. Dziś natomiast dzieci są uczone, że miejsce siedzące zawsze im się należy. Starsze dzieci spokojnie mogą przez ten kwadrans postać. Nic im nie będzie. Pytanie jednak - do jakiego wieku można uznać dziecko za malutkie, niezdolne do przejechania kilku przystanków autobusem? A od jakiego wieku dziecko może postać? Zdarzało mi się ustąpić miejsce starszej pani z wnuczkiem, a ona posadziła tam 10-letniego chłopca. Moim zdaniem spokojnie mógł stać. To duży chłopak. Mam wrażenie, że dzieciom podstawia się wszystko pod nos i usługuje. Uczymy je, że wszystko im się należy, bo są dziećmi. Taki mały człowiek rośnie w przeświadczeniu, że zawsze ma pierwszeństwo, jest najważniejszy, inni powinni ustąpić. Później robi się z niego dorosły, który nie ruszy się z siedzenia, gdy w autobusie pojawi się Twoja siostra w ciąży, Twoja babcia, mąż ze złamaną nogą. Nagle robi się zmęczony i chory.

Są osoby, które tego miejsca potrzebują bardziej. Małe nóżki bolą w autobusie, ale kilka minut po dotarciu do domu, ulegają natychmiastowej regeneracji. Nie oszukujmy się, jazda z pociechą, która co chwilę marudzi - "mamo, chcę usiąść, nogi mnie bolą", nie jest dla nas komfortowa. Dodatkowo trzeba skupić się na asekuracji dziecka, aby nie upadło albo nie uderzyło głową o poręcz. Czasem w drugiej ręce trzymamy zakupy. Puste siedzenie, na którym można posadzić dziecko, jest wybawieniem. Jeśli natomiast go nie ma, zamiast marudzić na zły świat, lepiej zrobić z tej sytuacji pożytek.

To lista autobusowego savoir vivre. Kilka ogólnych zasad, które powinien stosować każdy z nas. Chciałabym, aby moje dziecko je znało i stosowało: 


W autobusie powinniśmy ustąpić miejsce siedzące osobie starszej, schorowanej, chodzącej o kuli, kobiecie w ciąży, mamie z maleńkim dzieckiem. Czasem jesteś zmęczony po szkole lub pracy i ta perspektywa nie wywołuje uśmiechu na Twojej twarzy, ale pomyśl sobie, że niektórym może być jeszcze ciężej stać niż Tobie.
Jeśli siedzimy, torbę czy plecak stawiamy na kolanach lub na podłodze. Nie stawiamy na siedzeniu obok, jeśli w autobusie przybywa pasażerów. Nasz bagaż nie ma osobnego biletu, a na tym miejscu, na którym leży, ktoś mógłby usiąść.
Staramy się wejść głębiej do autobusu, chyba że mamy w planie podjechanie jednego przystanku. Bez sensu jest blokować drzwi wsiadającym i wysiadającym. Jeśli natomiast jest tłok i nie mamy innego wyjścia, na przystanku warto byłoby na moment opuścić autobus, aby osoby wychodzące miały możliwość wyjścia.
Miejsce dla wózka to miejsce dla wózka. Jeśli jest puste - nic nie szkodzie, aby tam stać. Jeśli w autobusie pojawia się wózek, należy stanąć w innym miejscu.
W autobusie nie rozmawiamy przez telefon na cały regulator, bo nie każdy ma ochotę słuchać o naszych prywatnych sprawach. Jeśli masz potrzebę takiej rozmowy, mów do słuchawki normalnie, nie krzycz.
Czasem warto używać słowa przepraszam.
Nie bój się zaproponować pomocy, gdy ktoś jej potrzebuje. Pomaganie nie gryzie, a wysłane w świat dobro zawsze wraca. 

A Wy, co o tym sądzicie? Czy rozmawialiście już z dzieckiem na temat jazdy autobusem i zachowania w pojeździe? Zgadzacie się ze mną? Dopisalibyście coś do tej listy? A może wykreślili?






fot. Pixabay





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Polecany post

Nieszczęśliwe od pokoleń - zaskakująca teoria, która może odmienić Twoje życie

Chronicznie nieszczęśliwi. Tak czasem jest. Niby wszystko mają, a najważniejszego ciągle brakuje. Dziesiątki pytań, czego do chol...