5 gru 2017

Dlaczego pielęgniarki noszą spodnie?

Zdjęcie z Uniformshop - odzież medyczna

Olaboga! Pielęgniarka w spodniach. Ciekawe, co na to Florencja Nightingale. :-) Gdy oglądam stare fotografie, nie mogę się nadziwić, jak gorąco było naszym koleżankom sprzed 100 lat. Rozłożyste spódnice i białe fartuchy. Do kostek. Rękawy długie. Guziczki, wszystko zapięte pod samą szyję. Można to wyjaśnić trendami modowymi w tamtym okresie - kobiety po prostu tak się ubierały, spodnie były zarezerwowane dla mężczyzn. Poza tym, gdyby przyjrzeć się historii pielęgniarstwa, chorymi zajmowały się najróżniejsze osoby. Był okres, kiedy robiły to zakonnice (i stąd do dziś ludzie zwracają się do pielęgniarki "siostro", choć w zasadzie jest to mocno nieaktualne). Pielęgniarkami stawały się też kobiety z marginesu społecznego. Praca ta uznawana była za uwłaczającą. Żadna szanująca się rodzina nie wysłałaby córki do pracy w szpitalu. Dopiero Florencja Nightingale zrobiła rewolucję, tworząc z pielęgniarstwa zawód jak każdy inny. Okruchy dawnego obrazu pielęgniarstwa są w naszym życiu jeszcze obecne, choćby przez wspomnianą "siostrę". Ludzie piszą o naszej pracy przez pryzmat powołania, opiekę zdrowotną nazywają służbą, a przecież od dawna jest to po prostu praca.

Wiele lat później pielęgniarki nosiły mniej zabudowane mundurki, ale jednak cały czas królowały spódnice. No i czepki, na widok których jedni ocierają łzę wzruszenia, a inni wzdychają z ulgą. Całe szczęście, już nie trzeba nosić czepków. Wystarczy identyfikator. Z czepkiem było dużo zachodu. Po pierwsze, musiał być dobrze wykrochmalony, a po drugie dobrze przymocowany do głowy. Czym? Dziesiątkami spinek!

Teraz możemy ubierać się wygodnie i bardziej funkcjonalnie. Wymaga tego od nas praca, której zakres na przestrzeni lat cały czas się zmienia.

Dlaczego pielęgniarki noszą spodnie?

Czasem musimy zamienić się w człowieka gumę
Swoboda ruchów ma znaczenie, gdy musisz sięgnąć coś, co jest bardzo daleko, a jednocześnie nie możesz do tego podejść. Lata treningów, aby zrobić szpagat, mogą być niepotrzebne, jeśli jesteś pielęgniarką. Bywa, że na sali operacyjnej trzeba zrobić naprawdę duży krok...

I w człowieka ciastolinę
Przybierając rozmaite pozy, nie mające nic wspólnego z pozowaniem. Wyobraź sobie malutką windę, a w niej łóżko transportowe, cały osprzęt i kilka modlących się osób, aby ta się nie urwała. Modelowanie ciała w tej sytuacji bywa niezbędne. No wiecie, wciągnąć brzuch, stanąć na jednej nodze.

I wspiąć się na krzesło
No bo najwyższe półki są zazwyczaj poza zasięgiem wzroku i ręki. W ich głębi bardzo często czają się rzeczy, których akurat potrzebujesz. Może jakieś pudełko wenflonów albo ostatnie opakowaniu rzadko używanego leku, który musisz podać pacjentowi. Kiedyś miałam spódnicę. Miałam, bo rozpruła się podczas wchodzenia na krzesło, wypełniając ciszę rozdzierającym krzykiem materiału, z którego była uszyta.

Schylamy się, kucamy, klękamy
Coś trzeba poprawić, podnieść. Wykonujemy masaż serca - pacjent nie zawsze leży w łóżku. Zdarza się, że upadnie w drodze do drzwi. Wtedy schylamy się. Klękamy, żeby założyć wkłucie, a czasem bywa z tym ciężko. W takich momentach spódnica byłaby niewygodna.

Spodnie nas chronią
Są cieplejsze, szczególnie sprawdza się to w nocy, kiedy temperatura jest jednak nieco niższa. Poza tym mamy styczność z różnymi wydzielinami i wydalinami - brudne mundurki oddajemy do pralni i już. Drobne zanieczyszczenia nie maja styczności z gołą skórą nóg.

Dla mnie najwygodniejsze są połączenia bluzy i spodni. Komplety nie krępujące ruchów i z dużymi kieszeniami, gdzie mieści się długopis, pieczątka, telefon i jeszcze trochę innych rzeczy, bez których czuję się w pracy jak bez ręki. Jeszcze kilka lat temu jeździłam po mieście w poszukiwaniu sklepu z odzieżą medyczną. Dziś na szczęście można zamówić komplet medyczny przez Internet w sklepie internetowym Uniformshop - klik, osobne spodnie medyczne, bluzy medyczne lub całe komplety medyczne, nie tylko w kolorze nudnej bieli. Nie wiem jak wy, ale ja lepiej czuję się w kolorze. Podoba mi się taka mięta, która kojarzy się ze świeżością i jednocześnie nie jest krzykliwa. Mała rzecz, a cieszy.

Zdjęcie zaczerpnięte z Uniformshop.pl


Jak jest u Was? Spódnice czy spodnie? Co zakładasz do pracy i po godzinach?



About

authorAnia Helenka. Nałogowa czytelniczka poradników. Mama, żona, pielęgniarka. Blog z podmiejskiej prowincji. Lifestyle z nutką macierzyństwa, z kubkiem kawy o północy. To moja opowieść o codzienności.
Czytaj dalej →



Newsletter

Łączna liczba wyświetleń